Blog > Komentarze do wpisu

Póty dzban wodę nosi...

póki się ucho nie urwie. Ja, co prawda mam uszy na miejscu, ale resztę też, ale nie działającą poprawnie. Znaczy, pochorowała się, Królewna. Co było do przewidzenia.
Zdołałam poleżeć w łóżku wieczór, noc i kawałek dnia, a następnie trzeba było wrócić do rzeczywistości, bo życie wzywa. Nie cierpię tego muszenia.

Siedzę zatem i dłubię w swoich projekcikach, jak tylko gorączka spada do sensownej wielkości. I żyję. Pan doktor powiedział, że chyba wirus i że jestem osłabiona. I żeby odpoczywać. Gratuluję trafnej diagnozy, doprawdy.

Poza tym, co. A, kupiłam buty. Nie, nie sobie. Temu piesku. Gdyż mróz, śnieg, sól i oblodzone chodniki to nie są warunki do spacerów dla buldogów pochodzenia francuskiego. Więc buldogi chodzą teraz w jakże trendi butach w kolorze czarnym z gustownym zapięciem na rzepy. I nawet nie podejmują próby zdjęcia rzeczonych. Znaczy, próbował w domu, po wyjściu na dwór, zorientował się, że bez tego czegoś na łapach byłoby jakby gorzej. Więc popyla w butach, jak ta strzała.

Gwiazda ukończyła onegdaj lat 16!!!, obchody jakoś w weekend, ale na spokojnie, bo żadna z nas nie ma siły na szalone imprezy. Ja- wiadomo, ona zaś po feryjnych tanecznych warsztatach jazzowych, ma rzepkę kolanową do remontu. Kapitalnego.
Powtórzę się zapewne po raz tysięczny, ale gdzie jest mój puchaty mały stworek? Łapię się czasem na przyglądaniu się tej prześlicznej pannicy, która mi podryguje po domu w takt dowolnej piosenki i uśmiecham się do własnych myśli. Fajna jest. Mądra, ładna, otwarta, wygadana, wyluzowana, pewna siebie i swojej wartości, przejmująca się światem o tyle o ile, a przy tym ogarnięta, obowiązkowa, jak trzeba, leniwa we wszystkich innych momentach, zabawna, uśmiechnięta. To chyba dobre cechy, żeby jej w życiu było dobrze. Mam nadzieję.

Postanowiłam też się naukowo poodchudzać. Na razie głównie się wkurwiam, bo okazuje się, że wegetarianie to kosmici, powinnam zatrudnić kucharza i zaopatrzeniowca oraz z góry wykupić abonament na połów ze dwóch rybaków z Helu. Jasne, już lecę, mało nóg nie pogubię. Koresponduję zatem z panią dietetyczką, tłumaczę, czego dokładnie potrzebuję i że nie, nie będę sobie tych rybek 7 różnych gatunków przyrządzać na 7 sposobów codziennie. Od 20 powinnam też zacząć sensowny trening z trenerem. Zobaczymy.

Oglądałam też z Ojcem transmisję z pogrzebu Szymborskiej. I wiecie co, tak odchodzą naprawdę wielcy ludzie. Po cichu, bez salw, dzwonów, pocztów, zadęcia, mów z dupy, udawanych łez i krypt na Wawelu. Czy tam na Skałce. Mała urna, rodzinny grobowiec, trochę znajomych, trochę tych, co uważali, że muszą być, nieco kwiatów, sporo zwykłych ludzi.Prawdziwą mowę pożegnalną wygłosił ten, kto był najbliżej. I Ella w tle. Mam tylko nadzieję, że porządnie wypito wczoraj za szczęśliwą przeprawę przez Styks pewnej kruchej poetki o żelaznej woli. Nic dwa razy.

piątek, 10 lutego 2012, margot1976
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: nielot, 84-10-164-209.dynamic.chello.pl
2012/02/13 10:09:36
To Ci naukowo kazano spożywać samo białko w postaci ryb? Ja od prawie tygodnia szprycuję się Gripexem, bo katar bardzo się do mnie przywiązał, zatem łaczę się w bólu. Wielkie całusy dla Gwiazdy - udała Ci się nad podziw!
-
2012/02/13 12:51:00
Nielocie, nie samo, ale wiesz, wegetarianin to kosmita. A kosmici jedzą niezbadane rzeczy. W związku z tym pani dietetyczka postanowiła mi prosto zamienić dowolnie przewidziane w diecie obiadowe mięso na kawał rybska. Za każdym razem innego. To się niestety, nie da. A co d Gwiazdy, ano, ano:-)
-
Gość: nielot, 84-10-164-209.dynamic.chello.pl
2012/02/15 15:51:49
To ja podam w wątpliwość profesjonalizm tej pani. Ciekawe, co by zrobiła z takim porządnym wegetarianinem, co ryb też nie jada.
-
2013/09/24 14:53:44
W sumie dieta to nie taka tania sprawa. Przy takich wydatkach za moment będzie Ci potrzebna sprzedaż długów, bo inaczej ogłosisz...swoją upadłość :) Ale powodzenia, gra warta świeczki...tak mówią.